Siatkówka na Siatkowka24.pl
Zdj. Natalia Grabarczyk
Opublikowano 20.04.2018, godz. 19:25. Autor: Karolina Wólczyńska

Kamil Droszyński: Teraz nic się nie zmieni.

Zawierciańska hala nie służy przyjezdnym, to ósme zwycięstwo gospodarzy na swoim terenie. Po raz kolejny Aluron Virtu Warta Zawiercie udowadnia, że beniaminek potrafi odnaleźć się w Pluslidze i grać na najwyższym poziomie, o czym przekonali się w środę zawodnicy Cerrad Czarnych Radom. Po meczu porozmawialiśmy z rozgrywającym gości – Kamilem Droszyńskim.

Czarnym nie udaje się powtórzyć zwycięstwa z pierwszej rundy i w rywalizacji o 9. miejsce w tabeli to oni są na plusie. Goście nie mają w Zawierciu łatwo.

Jeżeli chodzi o to jak tu się gra… to na pewno ciężko. Są tutaj wyśmienici kibice, którzy mają bardzo ciekawe i interesujące przyśpiewki. Mnie na przykład ich gwizdy nie wybijają za bardzo z rytmu. Na pewno jednak nie wszyscy reagują jak ja. Domyślam się, że niektórym może to przeszkadzać. Pewnie są drużyny, które to deprymowało i może dzięki temu dopingowi parę drużyn właśnie z tego powodu tutaj odniosło porażkę. My dziś przegraliśmy naszą grą, a nie halą czy supportem kibiców. To my słabo zagraliśmy i mam nadzieję, że w piątek pokażemy się z dużo lepszej strony.

Dziś też zaliczyłeś dłuższy występ na boisku. Trener Prygiel obdarzył Cię zaufaniem i w trudnym momencie wszedłeś na parkiet z Kubą Ziobrowskim.

Cóż mogę powiedzieć? Miałem okazję dłużej pobyć na boisku po raz pierwszy od jakiegoś czasu. To był mój dobry dzień, grało mi się wyśmienicie. Jednakże nie zmienia to w żaden sposób wyniku meczu i to gospodarze cieszą się ze zwycięstwa w walce o dziewiątą lokatę.

Szukam plusów. W pierwszym secie bardzo dobrze zagrywaliście. Gdzie ta zagrywka potem wam uciekła? Możemy się w tym doszukiwać przyczyny tej porażki?

Tak, drugi set nie należał do tych najlepszych. Gubiliśmy dużo punków w polu serwisowym, chociaż w poprzedniej partii nie mieliśmy żadnych większych problemów. Na pewno ten element nam uciekł. Może poczuliśmy się zbyt pewnie po tym pierwszym secie. Jednak z początku to Zawiercie prowadziło kilkoma punktami, a my ich dogoniliśmy i ostatecznie cieszyliśmy się ze zwycięstwa w pierwszej odsłonie. Może to nas zgubiło. Czasem tak bywa. No trudno. Przede wszystkim musimy poprawić swoją grę. Już nawet nie chodzi o samą zagrywkę, bo jeżeli zagramy dobrze w przyjęciu i innych elementach, to ten serwis nie jest aż tak istotny. Na pewno w Radomiu to będzie jeden z naszych głównych atutów. Jeżeli odrzucimy rywala od siatki, to będzie im trudno grać. Pająk nie będzie mógł skorzystać z Davida Smitha czy drugiego środkowego. A sam Bociek nie pociągnie im następnego meczu. Muszę pochwalić Grzegorza, bo dziś rozegrał świetne zawody. Osobiście uważam, że to on bardziej zasłużył na nagrodę MVP niż Matej Patak, ale to jest tylko moja opinia.

Macie niewiele czasu na regenerację i ewentualne poprawki. Mecz już w piątek. Będzie czas na wyciągnięcie wniosków?

Wnioski na pewno wyciągniemy, ale już nie techniczne, już nie na hali. Jutro czeka nas tylko siłownia. Porozmawiamy tylko o tym przegranym meczu. Może jeszcze zobaczymy kolejny raz materiał wideo. I już trzeba będzie grać następny mecz. Myślę, że teraz nic się nie zmieni. Bociek nie zacznie grać nagle lewą ręką. Po prostu musimy poprawić swoją grę, bo nie pokazaliśmy się dziś z dobrej strony. Co jeszcze mogę dodać…

Trener rotował dziś składem, ale niestety zmiany nie przyniosły pożądanych efektów.

Ja jestem tego zdania, że zawodnicy zajmują się graniem. Gdy ja wszedłem na boisko, to starałem się zrobić wszystko, co było w mojej mocy. A jeżeli chodzi o zmiany, to jest to już tylko decyzja trenera. Czasami te rotacje pomogą, czasami nic nowego nie wniosą. Tak jak w życiu zawodnika – raz się wygrywa, raz się przegrywa. Tak samo wygląda to z perspektywy trenera. Ze zmianami tak bywa. Mogą nie dawać zamierzonych rezultatów. Równie dobrze wejście moje i Kuby Ziobrowskiego na boisko w pierwszej partii mogło zakończyć się zwycięstwem gospodarzy.

Wasza drużyna na przestrzeni całego sezonu borykała się z problemami kadrowymi. Wojciech Żaliński wskoczył na pozycję atakującego, choć czasami mógł wspomóc zespół w przyjęciu.

Wiadomo, że taka duża rotacja składem rozbija drużynę. Niektórych zawodników wybija z rytmu. Są tacy gracze, którzy muszą przebywać na boisku, a w momencie gdy wchodzą z ławki, trudno im się przystosować na nowo. Mi również jest ciężko tak wchodzić na boisko i z niego schodzić. Oczywiście najlepiej się gra od samego początku. Co mogliśmy zrobić? Jeżeli ktoś słabiej gra, to trzeba próbować zmianami. A niestety one nam dziś „nie wypaliły”, nic z tym nie zrobimy. Zostaje nam już tylko walka w piątek.

Rywalizacja zaraz dobiegnie końca. Nadszedł czas na podsumowanie Twojego pierwszego sezonu w PlusLidze.

Jeżeli chodzi o mnie, to sezon jak najbardziej na plus. Dużo meczów rozegranych, jak i pozytywnych wspomnień. Wiele nauczyłem się od trenera Prygla, jak i Dejana oraz reszty kolegów z drużyny. A jeżeli chodzi o samych Czarnych.. Oczekiwania były dużo większe. Myślę, że dziewiąte, czy w najgorszym wypadku dziesiąte miejsce to nie jest to, o czym marzyliśmy. Nie mówię, że powinniśmy się bić o medale lub wygrywać ze Skrą czy z Zaksą. Ale mogliśmy wspiąć się w ligowej tabeli o dwa czy trzy oczka wyżej na pewno.

Paradoksalnie mecze z wymienionymi przez Ciebie zespołami zagraliście najlepiej.

Wiadomo, że z lepszym gra się po prostu lepiej. Nie chcę przez to powiedzieć, że dostosowywaliśmy się do poziomu słabszych drużyn, a w takim wypadku traciliśmy na jakości. Jednak wiadomym jest, że dla tak młodych chłopaków, motywacja jest dużo większa w starciu z takimi gwiazdami jak Wlazły, Toniutti, Torres czy Deroo. Raczej nikt nie zaprzeczy, że to elita światowej siatkówki. 10 lat temu prawie każdy z nas oglądał tych zawodników w telewizji i marzył, by kiedyś zagrać obok nich bądź przeciw nim. A teraz to dzieje się naprawdę. Każdy chce z nimi wygrać. A ten, kto ich pokonał, pewnie cieszy się podwójnie.

A w przyszłym sezonie będzie szansa zobaczenia Cię na polskich parkietach? Czy może znów wyjeżdżasz za granicę?

Lubię podróżować, ale stwierdziłem, że w Pluslidze są dobre kluby do rozwoju. Potrzebuję parę lat, by nabrać doświadczenia, pouczyć się taktyki od lepszych na ten moment ode mnie rozgrywających. Mam nadzieję, że trafię na dobrych trenerów, współzawodników i kolegów z zespołu. A dzięki temu, będę lepszy z sezonu na sezon. Chciałbym później trafić do klubu, gdzie będę grał pierwsze skrzypce na pozycji rozgrywającego. Mam nadzieję, że uda mi się grać tam jak najdłużej i wszystko będzie się dobrze układać. To też wiąże się z podróżami, każdy szuka swojego miejsca na ziemi. Ja nie ograniczam się do gry tylko w Polsce. Jeśli znajdę takie miejsce poza ojczyzną, w którym będzie mi naprawdę dobrze, a wszystko będzie szło po mojej myśli, to jestem na to jak najbardziej otwarty.

Tagi

Kategorie

PlusLiga

Zobacz również:

Galeria

Ostatnie wyniki

  • Cerrad Czarni Radom

    PlusLiga

    3:0 25:19, 25:21, 25:22
    Aluron Virtu Warta Zawier

Patronat medialny

  • logoBedzinPoziom
  • logo_proj_plaz1
  • logo_ksps
  • logo-plaża

Współpracujemy z:

  • mecz gwiazd 1
  • partnerzy_sportklub

Współpracowaliśmy z:

  • BBTS
  • partnerzy_fortuna
  • partnerzy_sklepsiatkarza
  • ix_memorial_ambroziaka